niedziela, 14 stycznia 2024

15 - W zawieszeniu (Ryan)

 

Rozdział 15

W zawieszeniu

*****

Ryan

Tydzień później…

Ryan siedział tyłkiem na krześle przy stole w jadalni w domu Maggie i Davida i rozmawiał z facetami, wśród których siedział szpakowaty mężczyzna, który ostatnie pięć lat spędził w więzieniu.

Tata Abigail, Jonas Sensible, zasługiwał na to, by znać całą popieprzoną prawdę o zagrożeniu, jakie na jego rodzinę sprowadziła Lucy i teraz mu ją dawali.

Z pomysłem wprowadzenia Jonasa w szczegóły sprawy wyszedł Billy, mąż Hannah, ale to raczej nie była sugestia, a żądanie, by tata kobiet znał ryzyko, na jakie narażały się obie, Abi i Anie, kiedy wychodziły same po zmroku i nie tylko.

W ten sposób również mężczyzna poznał przyczynę, dla jakiej była konieczność stałej obecności w pobliżu Abi jednego z nich.

Hannah przebywała zwykle z nowym domu, który Billy i jego rodzina mieli wyposażony w jeden z systemów bezpieczeństwa, jakie organizował dla swoich przyjaciół Filip.

Ale Abi jeździła sama swoim SUV’em, a w Słoneczniku wszyscy mieszkańcy cholernie często zapominali o konieczności zamykania drzwi na klucz i uruchamiania alarmu.

Dlatego Ryan, Jeremy, David i inni faceci w mniejszym stopniu, zaglądali do nich tak często, jak tylko mogli, bywali w okolicy, w jakiej miała być Abigail, starali się nakłonić ją do przebywania w gronie któregoś z nich.

Rozpisali nawet grafik swojej aktywności.

Teraz włączali w to również Jonasa Sensible.

- Dobra - powiedział Jonas, spoglądając na swoją komórkę po wysłuchaniu tego, co miał mu do powiedzenia Billy - Mam numery telefonów do każdego z was. Mam w swoim telefonie aplikację alarmu, połączoną z domem i samochodem Abi. Co jeszcze mogę zrobić?

- Pełnimy rodzaj dyżurów… - zaczął David i Ryan się wyłączył.

Przestał słuchać, bo znał to, brał w tym udział, miał informacje na bieżąco przekazywane kanałem informacyjnym, który stworzyli specjalnie w tym celu, a który był zabezpieczony przez Filipa.

Nie musiał tego słuchać ponownie, kiedy David szczegółowo referował to tacie jego przyjaciółki.

Abigail była prawie w wieku Kate.

Ryan nigdy się nad tym nie zastanawiał, ale teraz zaczął to zauważać, bo zachowanie jego dziewczyny zmieniło się i nagle przypomniał sobie, że była od niego o osiem lat młodsza.

Musiał przyznać, że to uwielbiał, ale też trochę to go niepokoiło.

Kiedy Kate śmiała się i dokazywała, jakby była nastolatką, Ryan uświadomił sobie, że zaledwie kilka miesięcy temu jego dziewczyna była nastolatką.

Jej brak spontaniczności, nadmierna stateczność i rozwaga przy każdym podejmowanym kroku nie były odpowiednie do jej wieku i wskazywały dobitnie, jak wiele Kate straciła w życiu, dojrzewając w takiej popieprzonej rodzinie, jaką miała tam, w jej cholernym domu w Polsce.

Dlatego też Ryan uwielbiał to, że ta, którą kochał nad życie, miała to teraz i to stało się za jego sprawą, u jego boku lub może przy udziale tych wszystkich ludzi, którzy ją tu otaczali.

Podobało mu się to, jak śmiała się w głos, kiedy bawiła się ze swoimi kuzynami w basenie koło ich domu, uwielbiał to, jak bawiła się i chichotała, kiedy bawili się w jego apartamencie.

Chociaż może nie do końca była to zabawa.

W jego najwcześniejszych wspomnieniach o niej była sztucznie lekko uśmiechnięta twarz Kate o smutnych oczach, jaką widywał dziesięć miesięcy wcześniej.

Niepokoiło go to, że jego kobieta była piękna, mądra i samodzielna, która po odkryciu własnej wartości i po spotkaniu kogoś lepszego niż Ryan, a na dodatek bardziej odpowiadającego jej wiekowi, po prostu odejdzie.

Miała swoje życie i mogła dokonać wyboru, a Ryan by jej nie zatrzymywał, chociaż pękało by mu serce.

Najważniejsze byłoby to, żeby była szczęśliwa.

Kiedy już jego myśli poszybowały w jej stronę, nie mógł tego zatrzymać, więc uśmiechnął się do siebie w duchu, przypomniawszy sobie, jak Kate zareagowała, kiedy powiedział jej, że powinna zatrzymać wszystkie gadżety zapewniające jej bezpieczeństwo.

- Ry - powiedziała miękko, jak mówiła do niego od pewnego czasu, kiedy zorientowała się, że on to lubił, a i ona chyba lubiła to, że mieli coś, co było ich - To przesada. Oddaj je. Może komuś innemu przydadzą się bardziej.

- Nie przydadzą się - odpowiedział jej z rozbawieniem, bo myślała, że on to wypożyczył - Zresztą to jest twoje. Na własność. A ja chciałbym, żebyś to nadal nosiła przy sobie.

- Ryan! - warknęła wtedy i uśmiechnął się do siebie, co spowodowało jej większą złość, chociaż nie zrobił tego złośliwie.

To po prostu było coś innego, co było spowodowane jej zwiększoną pewnością siebie, a co lubił.

Złościła się i robiła to głośno, nie kryjąc tego, a czasem, przy różnych okazjach, robiła różne miny, siadała swobodnie zgarbiona, z podwiniętą pod tyłek nogą i w ogóle była na luzie.

Prawie całkowite przeciwieństwo dawnej Kate.

- Nie musisz trzymać mnie na smyczy! - ostrym tonem dokończyła Kate, a Ryanowi nagle przestało być do śmiechu.

To było ostatnie, czego by chciał.

- Nie chodzi o kontrolowanie cię… - powiedział jej niskim ze zdenerwowania głosem, kiedy się uciszyła na zmianę jego wyrazu twarzy - a o twoje bezpieczeństwo. W tym mieście, w żadnym mieście, samotna, młoda, piękna kobieta nie jest w pełni bezpieczna.

Kate wtedy zamarła, a potem szybkim krokiem podeszła bardzo blisko niego, wtuliła się w jego ramiona, którymi natychmiast ją owinął, by przyciągnąć jeszcze bliżej, a potem dopiero się odezwała:

- Przepraszam. Wiem, że zawsze o mnie zadbasz.

Tak było, ale wciąż przez kolejne dni Ryan nie czuł, żeby Kate była w pełni otwarta i zdecydowana, jaką chciała być, żeby być sobą.

Nadal wahała się, nie była zdecydowana, kim jest, jaka jest i to go niepokoiło, bo również to mogło oznaczać, że w którymś momencie zdecyduje się pójść dalej i zrobi to bez niego.

A on z kolei nie był pewien, czy dałby radę żyć bez niej pełnią życia.

Ryan westchnął w duchu i wrócił do pokoju pełnego mężczyzn.

- …więc dzwońcie do mnie, jeśli będzie trzeba podjąć jakieś kroki lub kiedy będę potrzebny, żeby być przy mojej córce - Jonas Sensible kończył właśnie swoją wypowiedź dokładnie w taki sposób, w jaki podejrzewali, że skończy.

Ten mężczyzna zrobił już wiele, a chciał zrobić więcej, żeby obronić swoją rodzinę.

Ich spotkanie dobiegło końca.

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz