niedziela, 25 lutego 2024

26 - Uwierzyłam w to

 

Rozdział 26

Uwierzyłam w to

Kate

  

Następnego dnia rano…

Obudził mnie dotyk.

Leżałam naga, na prawym boku, na dużym, dwuosobowym łóżku hotelowym, a za moimi plecami leżał równie nagi Ryan.

Poprzedniego dnia Ryan i Jimmy zostawili mnie i Evę same w hotelowym lobby, kiedy pojechali dokądś po telefonie od mojego taty, jaki odebrał Ryan.

To było prawie zabawne, ale też bardzo wzruszające, jak obaj nagle złapali wtedy na swoje telefony, jakby byli zsynchronizowani i tylko zgodnym pomrukiem poinformowali się, który z nich do kogo dzwonił, więc dowiedziałyśmy się z Evą, że Ryan zadzwonił do Filipa, a Jimmy do Davida.

Nie słuchałyśmy ich rozmów, nie dopytywałyśmy, co zamierzali zrobić, kiedy się z nami żegnali, tylko poszłyśmy do windy, by pojechać do baru, który był na ostatnim piętrze hotelu.

Tam usiadłyśmy z kawą i lampką wina każda i porozmawiałyśmy.

Po raz pierwszy odkąd się poznałyśmy osobiście, zdecydowałam się zapytać Evę o mojego tatę i dostałam odpowiedź.

- Kiedy byliśmy dziećmi, a nawet młodymi nastolatkami… - opowiedziała mi Eva - dużo czasu spędzaliśmy razem z Emilem. Mieliśmy różnych znajomych, ale wieczory lubiliśmy spędzać na grach planszowych i często nasza mama, a nawet czasem tata, przyłączali się do nas.

Eva westchnęła cicho, ale szczęśliwie nie przerwała opowiadania, a ja słuchałam chciwie, starając się oddychać najciszej, jak mogłam.

- Byliśmy naprawdę zżyci, bliscy sobie i wydawało mi się, że tak zostanie już na zawsze. Kochałam bardzo mojego jedynego, przystojnego brata i byłam z niego bardzo dumna. Koleżanki mi go zazdrościły. Ale potem Emil, chodząc do ostatniej klasy podstawówki, zaczął się zmieniać.

Eva wzruszyła lekko ramieniem, ale przez jej twarz przemknął wyraz bólu.

- Zaczęło się od tego, że zaczął latać za jakąś dziewczyną. Podkochiwał się w niej i chyba chciał jej zaimponować. Nie pamiętam, o co chodziło, ale pamiętam, że nie mieliśmy wtedy zbyt dużo pieniędzy, bo tata dopiero zaczął rozwijać swoją firmę i włożył w nią wszystkie swoje oszczędności, a Emil ciągle prosił rodziców o fundusz na coś, co chciał kupić dla tej swojej sympatii. Więc tata mu nie mógł dać tyle, ile Emil chciał i spierali się o to.

Eva zamyślona pokiwała głową, patrząc tępo przed siebie.

- A potem mój brat… - kontynuowała - poszedł do technikum mechanicznego i rok później oznajmił w domu, że nie pójdzie na studia, tylko szybko zdobędzie zawód, żeby natychmiast zarabiać naprawdę duże pieniądze. Pamiętam tę kłótnię w domu - Eva to ostatnie powiedziała cicho i z kolejnym westchnieniem.

Nagle wszystko zaczęło mi się układać w głowie.

Pamiętałam, jak moi rodzice nalegali na to, żebym zdobyła wyższe wykształcenie, ale sami nigdy nie chcieli mówić mi o swoich studiach.

Nie pozwolili mi też rozmawiać o tym z babcią, nie chcieli żebym konsultowała się z nikim z ich znajomych.

Mama po prostu postanowiła, że będę lekarką po tym, jak moje dwie nauczycielki w liceum i wychowawczyni pochwaliły mnie, bo nieźle mi szło w rozumieniu matematyki i uczeniu się chemii i biologii.

Ale mój tata właściwie nie wtrącał się w tę decyzję.

Po prostu się nie odzywał, jak nie odzywał się w wielu innych przypadkach.

Wtedy myślałam, że ustępował mojej mamie, bo też tego chciał, ale teraz przyszło mi do głowy, że być może nie zgadzał się z nią, ale po prostu chciał mieć święty spokój.

O Jezus Maria!

Był zwyczajnym konformistą.

Byłam tym trochę rozczarowana, bo jakaś część mnie chciała go nadal podziwiać, ale też w pewien sposób mnie to pocieszało, bo to oznaczało, że tata nie był przeciwny mojemu wyborowi, jeśli chodziło o mój przyszły zawód.

- A potem nadeszły czasy - Eva podjęła swoje opowiadanie, nagle spojrzała na mnie i uśmiechnęła się lekko - Cóż, ty pewnie tego nie zrozumiesz, bo nie było cię na świecie - potem Eva przestała się uśmiechać i posmutniała - Ludzie mogli się dorobić niezłych pieniędzy, jak mieli głowę na karku. Nasz tata, a twój dziadek, stworzył wtedy od podstaw swoja firmę w oparciu o swoją wiedzę, umiejętności i trochę znajomości. Mój brat, a twój tata, zaczął wyjeżdżać za granicę i sprowadzać samochody, a potem je sprzedawać niekoniecznie uczciwie.

Eva patrzyła na mnie z takim smutkiem, że miałam ochotę płakać.

- Emil dorobił się pierwszych pieniędzy, a później z jeszcze jednym kolegą z technikum założył własna firmę - mówiła - To było trochę tak, jak w tym powiedzeniu, że pierwszy milion trzeba ukraść. Nie byli uczciwi i ludzie się na nich skarżyli. Wiedziałam, że dosłownie złamał wtedy serce naszym rodzicom przez swoje wybory.

Rozmawiałyśmy jeszcze przez chwilę, a potem naszedł Jimmy i dosiadł się do nas, a ja, nie chcąc im przeszkadzać, wymówiłam się zmęczeniem i poszłam do naszego pokoju, by tam poczekać na mojego narzeczonego.

Ryan dotarł do mnie prawie godzinę później.

- Hej, kochanie - powitałam go, wstając z fotela w którym siedziałam z telefonem w ręku.

- Hej - zamruczał Ryan niskim głosem, w którym była odrobina zmęczenia, ale też bardzo dużo zadowolenia.

Patrzyłam na niego z oczekiwaniem.

- Załatwiliśmy wszystko - poinformował mnie, na co poczułam, że serce podskoczyło mi radośnie - Twój tata poleci z nami jutro do SLC i będzie na naszym ślubie, zanim będzie musiał wrócić do Polski.

- Dziękuję, Ry - szepnęłam, zarzucając mu ręce na ramiona i przyciągając jedną z nich jego kark, odchylając jednocześnie swoją głowę, by pocałować jego usta w podzięce za to, co dla mnie robił - Co mogę dla ciebie za to zrobić? - zapytałam, kiedy nasze wargi się rozłączyły.

Zobaczyłam, że zmęczenie zniknęło z jego twarzy i postawy.

- Jest coś, o czym marzę - przypomniał mi mój facet, a ja od razu wiedziałam, o czym mówił, bo rozmawialiśmy o tym wielokrotnie.

Zagryzłam wnętrze dolnej wargi ze zdenerwowania, ale potem poczułam rozkoszny dreszcz, który przeniknął mnie aż do samego dołu i spowodował wilgoć na mojej kobiecości, więc oblizałam usta i skinęłam głową.

- Tak - szepnęłam - Zgadzam się. Chcę tego.

Oczy Ryana rozbłysły, uniósł trochę głowę i na jego ustach pojawił się drapieżny uśmieszek, przez co stał się jeszcze bardziej pociągający.

Nasz seks był niezwykły i za każdym razem niepowtarzalny.

Oboje mieliśmy naprawdę dobrą kondycję, byliśmy wygimnastykowani i wykorzystywaliśmy to, próbując coraz to nowych pozycji i kochając się, a czasem pieprząc się, na rozmaitych powierzchniach i nie tylko.

Mój niezwykły mężczyzna lubił czasem zdominować mnie podczas seksu, a i ja lubiłam, kiedy to robił, chociaż czasem lubiłam przejmować stery.

Tym razem miałam mu się poddać i na dodatek wiedziałam, że od dawna miał ochotę na seks analny, na który nigdy dotąd się nie zgodziłam.

Byłam pod tym względem całkowitą dziewicą i bałam się go, ale przecież ufałam Ryanowi, więc mogłam mu się poddać, bo wiedziałam, że nie zrobi mi krzywdy i zadba o mój komfort, a nawet o moją przyjemność.

- Rozbierz się - Ryan cofnął się o dwa kroki, wydając ten rozkaz, więc zamierzał obserwować.

Nie byłam do tego przekonana, to znaczy nie byłam przekonana do tego, że ładne i podniecające było to, jak wyglądałam, ale skoro tego chciał, zrobiłam to.

Powoli, patrząc mu prosto w oczy, zdejmowałam kolejne części garderoby.

Ryan stał tam, dominując nade mną, z jedną nogą odstawioną do boku, z ramionami zaplecionymi z przodu na klatce piersiowej i patrzył na mnie niczym drapieżny, dziki kot na swoją ofiarę.

Jeden za drugim podniecające dreszcze przechodziły mnie od czubka głowy do stóp, powodując suchość w ustach, twardnienie sutków i wilgoć kobiecości.

Kiedy na końcu zdejmowałam bieliznę, już ciężko dyszałam i z trudem wstrzymywałam jęk podniecenia.

Mój mężczyzna przesunął niespiesznie wzrokiem po mojej nagiej skórze, co poczułam, jakby mnie dotykał, a potem rozplótł swoje ramiona i skinął głową w odpowiednim kierunku, kiedy wydał kolejny rozkaz:

- Na kolanach na łóżku.

Prawie rzuciłam się biegiem w tamtą stronę, a kiedy tam szłam, zauważyłam, że pozbywał się swoich ubrań, ale nie przyglądałam się, chociaż miałam na to szaloną ochotę.

Wiedziałam jednak, że Ryan naszykował dla mnie coś innego i to mnie nakręcało jeszcze bardziej niż podniecający widok jego seksownego jak diabli, cudownie umięśnionego ciała.

Przyjęłam pozycję, a mój facet podszedł do mnie, odwrócił głową w stronę, w którą chciał, podstawił mi pod nos penisa i kazał mi go lizać bez użycia rąk, co zrobiłam z ochotą.

Potem moje podniecenie wzięło górę nad moją percepcją i przestałam rejestrować to, co się działo, ale czułam dłonie Ryana na swoim ciele, swoje rosnące drżenie, jego palce wnikające do mojego wnętrza i wreszcie… zimny lubrykant spływający między moimi pośladkami.

Wtedy, cóż, spięłam się.

- Rozluźnij się - Ryan szepnął mi do ucha i poczułam na karku jego ciepły oddech, co pozwoliło mi się ponownie skupić na przyjemności.

Mój facet jedną ręką opierał się obok mojego ramienia, przez co czułam gorąco jego ciała na swoim.

Potem je straciłam, ale Ryan podniósł się do klęku prostego, więc jedną ręką manewrował penisem przy moim tyłku, a drugą otoczył moje biodra tak, że sięgnął do mojej łechtaczki.

Pogłaskał ją, nacisnął palcem, uszczypnął i zrolował, a moja przyjemność ponownie poszybowała pod niebiosa.

Rozpadałam się, czując, jak jego twarda męskość wsuwała się i wysuwała rytmicznie w mój tyłek.

To było niesamowite!

Przez cały czas, odkąd w ogóle dowiedziałam się, czym był seks, nigdy, ani razu nie przyszło mi do głowy, że mogłabym czuć choćby odrobinę przyjemności z seksu analnego, który uważałam za brudny i niewłaściwy.

Mój narzeczony pokazał mi, że z właściwym mężczyzną każdy rodzaj seksu był właściwy i czysty.

Zasnęłam po tym tak szybko, że nie pamiętałam tego, w jaki sposób ułożyliśmy się do snu, chociaż wydawało mi się, że Ryan wstawał do łazienki.

A teraz okazało się, że spaliśmy na łyżeczki i tak się obudziliśmy.

Dłonie mojego narzeczonego rozjechały się na moim ciele, więc jedna pogłaskała moje piersi i wsunęła się wyżej, by objąć moją szyję, kiedy druga zsunęła się po moim biodrze, zawinęła się pode mnie i zjechała na moją kobiecość.

Wygięłam głowę, żeby znaleźć usta mojego kochanka.

- Dzień dobry przyszła pani Maintaining - powiedział tam Ryan, na co się uśmiechnęłam i odpowiedziałam mu - Kocham cię, panie Maintaining.

Ryan odrzucił kołdrę, odkrywając nasze nagie ciała, ale nie pozwolił mi pozostać odwróconą, kiedy złapał moją brodę palcami i zmusił mnie do patrzenia wprost przed siebie.

Wciąż trzymając mnie w objęciach, szarpnął moim ciałem do góry tak, że oboje razem podnieśliśmy się na kolana, kiedy moje rozszerzone łydki okalały jego, a mój tors był wyprostowany i wsparty plecami o jego przód.

Mój facet coś sobie wymyślił, ale czułam się bezpieczna, bo ufałam mu, że nigdy nie zrobiłby mi krzywdy, więc czekałam na to, co chciał mi pokazać z ciekawością i rosnącym podnieceniem.

- Popatrz, jaka jesteś piękna - mruknął niskim głosem mój cudowny mężczyzna do mojego ucha, a ja zadrżałam z podniecenia i wykonałam polecenie.

Naprzeciwko nas było długie, wąskie lustro, które było przyklejone do drzwi szafy, więc widziałam swoje wygięte ciało, nabrzmiałe z podniecenie piersi ze sterczącymi sutkami i ręce Ryana owinięte wokół mnie.

Tak - przyznałam w duchu - …piękne i podniecające.

- Widzisz już, co mnie podnieca, kiedy na ciebie patrzę? - zapytał mnie do ucha Ryan, a ja milcząco skinęłam głową, nie mrugając, nie odrywając wzroku od mojego odbicia i ciężko przełykając ślinę.

- Jesteś taka piękna - mruknął Ryan, a potem puścił moją brodę, przesunął dłoń na bok mojej szczęki i wziął sobie moje usta w gorącym, mokrym pocałunku.

*****

Dwa dni później…

Stałam samotnie przed dużym lustrem w niewielkim pokoju, z którego dosłownie przed chwilą wyszły kobiety, które między innymi złożyły mi również życzenia urodzinowe.

Mieliśmy przed sobą ślub cywilny.

Miałam na sobie moją suknię ślubną w stylu lat pięćdziesiątych, określoną przez Aleka jako suknia Grace Kelly, ale nie białą, tylko ciemno beżową.

Jej spódnica miała liczne tiulowe halki, dzięki którym była szeroko rozłożona i tuszowała moje zbyt wąskie biodra.

Góra była w formie gorsetu, odciętego od spódnicy szerokim paskiem z takiego samego materiału, a wykończona w dekolcie rękawkami w stylu hiszpańskim i pasmami materiału, który optycznie powiększał mój biust.

 Całość miała na brzegach naszyte białe różyczki i takie same miałam wpięte we włosy, a mój bukiet ślubny był zrobiony w całości z białych róż i gipsówki.

Nie miałam welonu.

Wszystko to wymyślił Alek i nie miałam ani jednej wątpliwości, nawet przez chwilę, że będzie to wyglądało wspaniale, co faktycznie stało się, a co teraz oglądałam w lustrze.

Alek również zadbał o wystrój sali i suknię dla Abi, ale nie zajmowałam się tym, bo zajmowało mnie tylko to, ze przyjmę nazwisko Ryana.

I mieliśmy mieć wokół siebie naszych najbliższych.

Kobiety, które były tu przed chwilą, to były przyjaciółki Evy razem z samą Evą, Abigail i Jasmine, a także Cyntia i jej koleżanka, która była poniekąd dziewczyną Larsa.

Poniekąd, bo tak naprawdę jeszcze się nie określili, więc statut ich związku brzmiałby „skomplikowane”.

A teraz byłam gotowa do wyjścia i pozostała mi jedna bardzo ważna rzecz do zrobienia, więc czekałam na mojego tatę i Jimmy’ego.

Drzwi do pokoju otworzyły się i wszedł mój tata, który przystanął w progu, kiedy się do niego odwróciłam przodem i szepnął tam - Jaka jesteś piękna - zamykając drzwi za sobą.

- Dziękuję, tato - powiedziałam, a mój głos był zachrypnięty ze wzruszenia, ale nie po to go tu poprosiłam.

Drzwi do pokoju otworzyły się ponownie i stanął w nich drugi z mężczyzn, o których zaproszenie poprosiłam kobiety, kiedy wychodziły stąd przed chwilą, więc wiedziałam, że nadszedł czas na poważną rozmowę.

- Hej, Aniołku - powiedział Jimmy, podchodząc bliżej po tym, jak zamknął drzwi do pokoju - Ślicznie wyglądasz.

- Dzięki - szepnęłam.

Skinęłam mu głową z roztargnieniem i skubnęłam materiał mojej sukienki, kiedy zebrałam się na odwagę, by powiedzieć to, co miałam do powiedzenia.

- Tato… - zaczęłam, odwracając się w stronę mężczyzny, który niedawno wrócił do mojego życia - poprosiłam Jimmy’ego, żeby poprowadził mnie do ołtarza - wyjawiłam mu.

Zobaczyłam, jak przez twarz mojego taty przebiegł skurcz, który zrozumiałam, bo był to ból odrzucenia, ale ja jeszcze nie dokończyłam.

- Jimmy - zwróciłam się do męża mojej cioci, który dał jej miłość, którą ona utraciła kilka lat temu i dzięki temu dał jej nowe życie, więc był dla mnie bardzo ważny - …jesteś bardzo ważny dla mnie, bo zrobiłeś wszystko, żeby Eva była szczęśliwa, a ja ją kocham.

Stanęłam tak, żeby patrzeć na nich obu i wzięłam głęboki wdech, zanim powiedziałam im:

- Jesteście obaj dla mnie jak ojcowie. Dlatego nie mogłam się zdecydować. Chciałam was poprosić, żebyście razem poprowadzili mnie do ołtarza.

Nie czekałam na odpowiedź, dostałam ja natychmiast.

- Oczywiście, że tak - powiedział Jimmy ze wzruszeniem w głosie.

- Tak, kochanie - powiedział jednocześnie mój tata, podchodząc bliżej mnie i delikatnie łapiąc mnie za rękę, żeby przyciągnąć mnie do siebie i pocałować mnie w skroń.

Zamrugałam, żeby odgonić łzy, bo nigdy mój tata nie pocałował mnie, jeśli nie było to wymogiem pokazania się przed jakąś publiką.

Tym razem był to po prostu gest czułości i to mnie szczerze wzruszyło.

- Chodźmy, piękna - powiedział Jimmy - …czekają tam na nas.

Wyszliśmy za drzwi, mój tata stanął po mojej prawej, a Jimmy po lewej, wzięli mnie pod ręce i ruszyliśmy do drzwi sali, w której miałam wyjść za mąż.

- Kate, bukiet! - zawołała do mnie Maggie, podbiegając do nas tuż przed przejściem przez próg i podała mi go do ręki, która na chwilę uwolniłam z ramienia mojego taty.

Abigail była moją główną druhną, ale nie miałam innych, bo te zwariowane kobiety znowu były w ciąży lub świeżo po porodzie.

Eva zastępowała mi mamę.

Ruszyliśmy w końcu przejściem we trójkę, a wtedy go zobaczyłam.

Był najprzystojniejszym mężczyzną na sali i, co ważniejsze, był mój.

Mój ukochany stał tam, czekał na mnie przy ołtarzu, stworzonym ze stolika, nad którym był łuk z białych róż i patrzył w moją stronę wyczekująco, a na jego twarzy wymalowany był taki sam zachwyt jak tego dnia, kiedy pokazał mi w lustrze, że byłam piękna.

Zaufałam mu.

I uwierzyłam w to.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz