Rozdział 26
Kate
Następnego dnia
rano…
Obudził
mnie dotyk.
Leżałam
naga, na prawym boku, na dużym, dwuosobowym łóżku hotelowym, a za moimi plecami
leżał równie nagi Ryan.
Poprzedniego
dnia Ryan i Jimmy zostawili mnie i Evę same w hotelowym lobby, kiedy pojechali
dokądś po telefonie od mojego taty, jaki odebrał Ryan.
To
było prawie zabawne, ale też bardzo wzruszające, jak obaj nagle złapali wtedy
na swoje telefony, jakby byli zsynchronizowani i tylko zgodnym pomrukiem
poinformowali się, który z nich do kogo dzwonił, więc dowiedziałyśmy się z Evą,
że Ryan zadzwonił do Filipa, a Jimmy do Davida.
Nie
słuchałyśmy ich rozmów, nie dopytywałyśmy, co zamierzali zrobić, kiedy się z
nami żegnali, tylko poszłyśmy do windy, by pojechać do baru, który był na
ostatnim piętrze hotelu.
Tam
usiadłyśmy z kawą i lampką wina każda i porozmawiałyśmy.
Po
raz pierwszy odkąd się poznałyśmy osobiście, zdecydowałam się zapytać Evę o
mojego tatę i dostałam odpowiedź.
-
Kiedy byliśmy dziećmi, a nawet młodymi nastolatkami… - opowiedziała mi Eva -
dużo czasu spędzaliśmy razem z Emilem. Mieliśmy różnych znajomych, ale wieczory
lubiliśmy spędzać na grach planszowych i często nasza mama, a nawet czasem
tata, przyłączali się do nas.
Eva
westchnęła cicho, ale szczęśliwie nie przerwała opowiadania, a ja słuchałam
chciwie, starając się oddychać najciszej, jak mogłam.
-
Byliśmy naprawdę zżyci, bliscy sobie i wydawało mi się, że tak zostanie już na
zawsze. Kochałam bardzo mojego jedynego, przystojnego brata i byłam z niego
bardzo dumna. Koleżanki mi go zazdrościły. Ale potem Emil, chodząc do ostatniej
klasy podstawówki, zaczął się zmieniać.
Eva
wzruszyła lekko ramieniem, ale przez jej twarz przemknął wyraz bólu.
-
Zaczęło się od tego, że zaczął latać za jakąś dziewczyną. Podkochiwał się w
niej i chyba chciał jej zaimponować. Nie pamiętam, o co chodziło, ale pamiętam,
że nie mieliśmy wtedy zbyt dużo pieniędzy, bo tata dopiero zaczął rozwijać
swoją firmę i włożył w nią wszystkie swoje oszczędności, a Emil ciągle prosił rodziców
o fundusz na coś, co chciał kupić dla tej swojej sympatii. Więc tata mu nie
mógł dać tyle, ile Emil chciał i spierali się o to.
Eva
zamyślona pokiwała głową, patrząc tępo przed siebie.
-
A potem mój brat… - kontynuowała - poszedł do technikum mechanicznego i rok
później oznajmił w domu, że nie pójdzie na studia, tylko szybko zdobędzie
zawód, żeby natychmiast zarabiać naprawdę duże pieniądze. Pamiętam tę kłótnię w
domu - Eva to ostatnie powiedziała cicho i z kolejnym westchnieniem.
Nagle
wszystko zaczęło mi się układać w głowie.
Pamiętałam,
jak moi rodzice nalegali na to, żebym zdobyła wyższe wykształcenie, ale sami
nigdy nie chcieli mówić mi o swoich
studiach.
Nie
pozwolili mi też rozmawiać o tym z babcią, nie chcieli żebym konsultowała się z
nikim z ich znajomych.
Mama
po prostu postanowiła, że będę lekarką po tym, jak moje dwie nauczycielki w
liceum i wychowawczyni pochwaliły mnie, bo nieźle mi szło w rozumieniu matematyki
i uczeniu się chemii i biologii.
Ale
mój tata właściwie nie wtrącał się w tę decyzję.
Po
prostu się nie odzywał, jak nie odzywał się w wielu innych przypadkach.
Wtedy
myślałam, że ustępował mojej mamie, bo też tego chciał, ale teraz przyszło mi
do głowy, że być może nie zgadzał się z nią, ale po prostu chciał mieć święty
spokój.
O Jezus Maria!
Był
zwyczajnym konformistą.
Byłam
tym trochę rozczarowana, bo jakaś część mnie chciała go nadal podziwiać, ale
też w pewien sposób mnie to pocieszało, bo to oznaczało, że tata nie był
przeciwny mojemu wyborowi, jeśli chodziło o mój przyszły zawód.
-
A potem nadeszły czasy - Eva podjęła swoje opowiadanie, nagle spojrzała na mnie
i uśmiechnęła się lekko - Cóż, ty pewnie tego nie zrozumiesz, bo nie było cię
na świecie - potem Eva przestała się uśmiechać i posmutniała - Ludzie mogli się
dorobić niezłych pieniędzy, jak mieli głowę na karku. Nasz tata, a twój
dziadek, stworzył wtedy od podstaw swoja firmę w oparciu o swoją wiedzę,
umiejętności i trochę znajomości. Mój brat, a twój tata, zaczął wyjeżdżać za
granicę i sprowadzać samochody, a potem je sprzedawać niekoniecznie uczciwie.
Eva
patrzyła na mnie z takim smutkiem, że miałam ochotę płakać.
-
Emil dorobił się pierwszych pieniędzy, a później z jeszcze jednym kolegą z
technikum założył własna firmę - mówiła - To było trochę tak, jak w tym
powiedzeniu, że pierwszy milion trzeba ukraść. Nie byli uczciwi i ludzie się na
nich skarżyli. Wiedziałam, że dosłownie złamał wtedy serce naszym rodzicom
przez swoje wybory.
Rozmawiałyśmy
jeszcze przez chwilę, a potem naszedł Jimmy i dosiadł się do nas, a ja, nie
chcąc im przeszkadzać, wymówiłam się zmęczeniem i poszłam do naszego pokoju, by
tam poczekać na mojego narzeczonego.
Ryan
dotarł do mnie prawie godzinę później.
-
Hej, kochanie - powitałam go, wstając z fotela w którym siedziałam z telefonem
w ręku.
-
Hej - zamruczał Ryan niskim głosem, w którym była odrobina zmęczenia, ale też
bardzo dużo zadowolenia.
Patrzyłam
na niego z oczekiwaniem.
-
Załatwiliśmy wszystko - poinformował
mnie, na co poczułam, że serce podskoczyło mi radośnie - Twój tata poleci z
nami jutro do SLC i będzie na naszym
ślubie, zanim będzie musiał wrócić do Polski.
-
Dziękuję, Ry - szepnęłam, zarzucając mu ręce na ramiona i przyciągając jedną z
nich jego kark, odchylając jednocześnie swoją głowę, by pocałować jego usta w
podzięce za to, co dla mnie robił - Co mogę dla ciebie za to zrobić? -
zapytałam, kiedy nasze wargi się rozłączyły.
Zobaczyłam,
że zmęczenie zniknęło z jego twarzy i postawy.
-
Jest coś, o czym marzę - przypomniał
mi mój facet, a ja od razu wiedziałam, o czym mówił, bo rozmawialiśmy o tym
wielokrotnie.
Zagryzłam
wnętrze dolnej wargi ze zdenerwowania, ale potem poczułam rozkoszny dreszcz,
który przeniknął mnie aż do samego dołu i spowodował wilgoć na mojej
kobiecości, więc oblizałam usta i skinęłam głową.
-
Tak - szepnęłam - Zgadzam się. Chcę tego.
Oczy
Ryana rozbłysły, uniósł trochę głowę i na jego ustach pojawił się drapieżny
uśmieszek, przez co stał się jeszcze bardziej pociągający.
Nasz
seks był niezwykły i za każdym razem
niepowtarzalny.
Oboje
mieliśmy naprawdę dobrą kondycję,
byliśmy wygimnastykowani i wykorzystywaliśmy to, próbując coraz to nowych pozycji
i kochając się, a czasem pieprząc
się, na rozmaitych powierzchniach i nie tylko.
Mój
niezwykły mężczyzna lubił czasem zdominować mnie podczas seksu, a i ja lubiłam,
kiedy to robił, chociaż czasem lubiłam przejmować stery.
Tym
razem miałam mu się poddać i na dodatek wiedziałam, że od dawna miał ochotę na
seks analny, na który nigdy dotąd się nie
zgodziłam.
Byłam
pod tym względem całkowitą dziewicą i bałam się go, ale przecież ufałam
Ryanowi, więc mogłam mu się poddać, bo wiedziałam,
że nie zrobi mi krzywdy i zadba o mój komfort, a nawet o moją przyjemność.
-
Rozbierz się - Ryan cofnął się o dwa kroki, wydając ten rozkaz, więc zamierzał
obserwować.
Nie
byłam do tego przekonana, to znaczy nie byłam przekonana do tego, że ładne i podniecające
było to, jak wyglądałam, ale skoro tego chciał, zrobiłam to.
Powoli,
patrząc mu prosto w oczy, zdejmowałam kolejne części garderoby.
Ryan
stał tam, dominując nade mną, z jedną nogą odstawioną do boku, z ramionami
zaplecionymi z przodu na klatce piersiowej i patrzył na mnie niczym drapieżny, dziki
kot na swoją ofiarę.
Jeden
za drugim podniecające dreszcze przechodziły mnie od czubka głowy do stóp,
powodując suchość w ustach, twardnienie sutków i wilgoć kobiecości.
Kiedy
na końcu zdejmowałam bieliznę, już ciężko dyszałam i z trudem wstrzymywałam jęk
podniecenia.
Mój
mężczyzna przesunął niespiesznie wzrokiem po mojej nagiej skórze, co poczułam,
jakby mnie dotykał, a potem rozplótł swoje ramiona i skinął głową w odpowiednim
kierunku, kiedy wydał kolejny rozkaz:
-
Na kolanach na łóżku.
Prawie
rzuciłam się biegiem w tamtą stronę, a kiedy tam szłam, zauważyłam, że pozbywał
się swoich ubrań, ale nie przyglądałam się, chociaż miałam na to szaloną ochotę.
Wiedziałam
jednak, że Ryan naszykował dla mnie coś innego i to mnie nakręcało jeszcze
bardziej niż podniecający widok jego seksownego jak diabli, cudownie umięśnionego
ciała.
Przyjęłam
pozycję, a mój facet podszedł do mnie, odwrócił głową w stronę, w którą chciał,
podstawił mi pod nos penisa i kazał mi go lizać bez użycia rąk, co zrobiłam z
ochotą.
Potem
moje podniecenie wzięło górę nad moją percepcją i przestałam rejestrować to, co
się działo, ale czułam dłonie Ryana na swoim ciele, swoje rosnące drżenie, jego
palce wnikające do mojego wnętrza i wreszcie… zimny lubrykant spływający między
moimi pośladkami.
Wtedy,
cóż, spięłam się.
-
Rozluźnij się - Ryan szepnął mi do ucha i poczułam na karku jego ciepły oddech,
co pozwoliło mi się ponownie skupić na przyjemności.
Mój
facet jedną ręką opierał się obok mojego ramienia, przez co czułam gorąco jego ciała
na swoim.
Potem
je straciłam, ale Ryan podniósł się do klęku prostego, więc jedną ręką
manewrował penisem przy moim tyłku, a drugą otoczył moje biodra tak, że sięgnął
do mojej łechtaczki.
Pogłaskał
ją, nacisnął palcem, uszczypnął i zrolował, a moja przyjemność ponownie
poszybowała pod niebiosa.
Rozpadałam
się, czując, jak jego twarda męskość wsuwała się i wysuwała rytmicznie w mój
tyłek.
To
było niesamowite!
Przez
cały czas, odkąd w ogóle dowiedziałam się, czym był seks, nigdy, ani razu nie
przyszło mi do głowy, że mogłabym czuć choćby odrobinę przyjemności z seksu
analnego, który uważałam za brudny i niewłaściwy.
Mój
narzeczony pokazał mi, że z właściwym
mężczyzną każdy rodzaj seksu był właściwy i czysty.
Zasnęłam
po tym tak szybko, że nie pamiętałam tego, w jaki sposób ułożyliśmy się do snu,
chociaż wydawało mi się, że Ryan wstawał do łazienki.
A
teraz okazało się, że spaliśmy na łyżeczki i tak się obudziliśmy.
Dłonie
mojego narzeczonego rozjechały się na moim ciele, więc jedna pogłaskała moje
piersi i wsunęła się wyżej, by objąć moją szyję, kiedy druga zsunęła się po moim
biodrze, zawinęła się pode mnie i zjechała na moją kobiecość.
Wygięłam
głowę, żeby znaleźć usta mojego kochanka.
-
Dzień dobry przyszła pani Maintaining - powiedział
tam Ryan, na co się uśmiechnęłam i odpowiedziałam mu - Kocham cię, panie Maintaining.
Ryan
odrzucił kołdrę, odkrywając nasze nagie ciała, ale nie pozwolił mi pozostać
odwróconą, kiedy złapał moją brodę palcami i zmusił mnie do patrzenia wprost
przed siebie.
Wciąż
trzymając mnie w objęciach, szarpnął moim ciałem do góry tak, że oboje razem podnieśliśmy
się na kolana, kiedy moje rozszerzone łydki okalały jego, a mój tors był
wyprostowany i wsparty plecami o jego przód.
Mój
facet coś sobie wymyślił, ale czułam się bezpieczna, bo ufałam mu, że nigdy nie
zrobiłby mi krzywdy, więc czekałam na to, co chciał mi pokazać z ciekawością i
rosnącym podnieceniem.
-
Popatrz, jaka jesteś piękna - mruknął
niskim głosem mój cudowny mężczyzna do mojego ucha, a ja zadrżałam z
podniecenia i wykonałam polecenie.
Naprzeciwko
nas było długie, wąskie lustro, które było przyklejone do drzwi szafy, więc
widziałam swoje wygięte ciało, nabrzmiałe z podniecenie piersi ze sterczącymi
sutkami i ręce Ryana owinięte wokół mnie.
Tak - przyznałam w
duchu - …piękne i podniecające.
-
Widzisz już, co mnie podnieca, kiedy na ciebie patrzę? - zapytał mnie do ucha
Ryan, a ja milcząco skinęłam głową, nie mrugając, nie odrywając wzroku od
mojego odbicia i ciężko przełykając ślinę.
-
Jesteś taka piękna - mruknął Ryan, a
potem puścił moją brodę, przesunął dłoń na bok mojej szczęki i wziął sobie moje
usta w gorącym, mokrym pocałunku.
*****
Dwa dni później…
Stałam
samotnie przed dużym lustrem w niewielkim pokoju, z którego dosłownie przed
chwilą wyszły kobiety, które między innymi złożyły mi również życzenia
urodzinowe.
Mieliśmy
przed sobą ślub cywilny.
Miałam
na sobie moją suknię ślubną w stylu lat pięćdziesiątych, określoną przez Aleka
jako suknia Grace Kelly, ale nie białą, tylko ciemno beżową.
Jej
spódnica miała liczne tiulowe halki, dzięki którym była szeroko rozłożona i
tuszowała moje zbyt wąskie biodra.
Góra
była w formie gorsetu, odciętego od spódnicy szerokim paskiem z takiego samego
materiału, a wykończona w dekolcie rękawkami w stylu hiszpańskim i pasmami
materiału, który optycznie powiększał mój biust.
Całość miała na brzegach naszyte białe
różyczki i takie same miałam wpięte we włosy, a mój bukiet ślubny był zrobiony
w całości z białych róż i gipsówki.
Nie
miałam welonu.
Wszystko
to wymyślił Alek i nie miałam ani jednej wątpliwości, nawet przez chwilę, że
będzie to wyglądało wspaniale, co faktycznie stało się, a co teraz oglądałam w
lustrze.
Alek
również zadbał o wystrój sali i suknię dla Abi, ale nie zajmowałam się tym, bo
zajmowało mnie tylko to, ze przyjmę nazwisko Ryana.
I
mieliśmy mieć wokół siebie naszych najbliższych.
Kobiety,
które były tu przed chwilą, to były przyjaciółki Evy razem z samą Evą, Abigail
i Jasmine, a także Cyntia i jej koleżanka, która była poniekąd dziewczyną
Larsa.
Poniekąd,
bo tak naprawdę jeszcze się nie określili, więc statut ich związku brzmiałby „skomplikowane”.
A
teraz byłam gotowa do wyjścia i pozostała mi jedna bardzo ważna rzecz do
zrobienia, więc czekałam na mojego tatę i Jimmy’ego.
Drzwi
do pokoju otworzyły się i wszedł mój tata, który przystanął w progu, kiedy się
do niego odwróciłam przodem i szepnął tam - Jaka
jesteś piękna - zamykając drzwi za sobą.
-
Dziękuję, tato - powiedziałam, a mój głos był zachrypnięty ze wzruszenia, ale
nie po to go tu poprosiłam.
Drzwi
do pokoju otworzyły się ponownie i stanął w nich drugi z mężczyzn, o których
zaproszenie poprosiłam kobiety, kiedy wychodziły stąd przed chwilą, więc
wiedziałam, że nadszedł czas na poważną rozmowę.
-
Hej, Aniołku - powiedział Jimmy, podchodząc bliżej po tym, jak zamknął drzwi do
pokoju - Ślicznie wyglądasz.
-
Dzięki - szepnęłam.
Skinęłam
mu głową z roztargnieniem i skubnęłam materiał mojej sukienki, kiedy zebrałam
się na odwagę, by powiedzieć to, co miałam do powiedzenia.
-
Tato… - zaczęłam, odwracając się w stronę mężczyzny, który niedawno wrócił do mojego
życia - poprosiłam Jimmy’ego, żeby poprowadził mnie do ołtarza - wyjawiłam mu.
Zobaczyłam,
jak przez twarz mojego taty przebiegł skurcz, który zrozumiałam, bo był to ból
odrzucenia, ale ja jeszcze nie dokończyłam.
-
Jimmy - zwróciłam się do męża mojej cioci, który dał jej miłość, którą ona
utraciła kilka lat temu i dzięki temu dał jej nowe życie, więc był dla mnie
bardzo ważny - …jesteś bardzo ważny dla mnie, bo zrobiłeś wszystko, żeby Eva
była szczęśliwa, a ja ją kocham.
Stanęłam
tak, żeby patrzeć na nich obu i wzięłam głęboki wdech, zanim powiedziałam im:
-
Jesteście obaj dla mnie jak ojcowie. Dlatego
nie mogłam się zdecydować. Chciałam was
poprosić, żebyście razem poprowadzili
mnie do ołtarza.
Nie
czekałam na odpowiedź, dostałam ja natychmiast.
-
Oczywiście, że tak - powiedział Jimmy ze wzruszeniem w głosie.
-
Tak, kochanie - powiedział jednocześnie mój tata, podchodząc bliżej mnie i
delikatnie łapiąc mnie za rękę, żeby przyciągnąć mnie do siebie i pocałować
mnie w skroń.
Zamrugałam,
żeby odgonić łzy, bo nigdy mój tata
nie pocałował mnie, jeśli nie było to wymogiem pokazania się przed jakąś
publiką.
Tym
razem był to po prostu gest czułości i to mnie szczerze wzruszyło.
-
Chodźmy, piękna - powiedział Jimmy - …czekają tam na nas.
Wyszliśmy
za drzwi, mój tata stanął po mojej prawej, a Jimmy po lewej, wzięli mnie pod
ręce i ruszyliśmy do drzwi sali, w której miałam wyjść za mąż.
-
Kate, bukiet! - zawołała do mnie Maggie,
podbiegając do nas tuż przed przejściem przez próg i podała mi go do ręki,
która na chwilę uwolniłam z ramienia mojego taty.
Abigail
była moją główną druhną, ale nie miałam innych, bo te zwariowane kobiety znowu
były w ciąży lub świeżo po porodzie.
Eva
zastępowała mi mamę.
Ruszyliśmy
w końcu przejściem we trójkę, a wtedy go zobaczyłam.
Był
najprzystojniejszym mężczyzną na sali i, co ważniejsze, był mój.
Mój
ukochany stał tam, czekał na mnie przy ołtarzu, stworzonym ze stolika, nad
którym był łuk z białych róż i patrzył w moją stronę wyczekująco, a na jego
twarzy wymalowany był taki sam zachwyt jak tego dnia, kiedy pokazał mi w
lustrze, że byłam piękna.
Zaufałam
mu.
I
uwierzyłam w to.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz